| Smaki Zielonej Góry - cz. 2 |
| Dodano: 2012-01-13 13:20:00 przez: Kaja |
 |
|
 |
Jeżeli tak jak ja jesteś koneserem włoskich makaronów i greckich suvlaków, albo po prostu raz – dla odmiany – chcesz zabrać sympatię w przyjemne miejsce z nieprzeciętnym (i dokładnie przeskanowanym) menu, ta rubryka powinna być twoim must-read!
 |
Zielona Cafe - ul. Wyszyńskiego 34M
Zielono mi
Czy ktoś jeszcze pamięta, gdzie było San Remo, zanim przeniosło się do sąsiedztwa? Jego miejsce zajęła kawiarnio-restauracja (?) o wdzięcznej i jakże wiosennie kojarzącej się nazwie Zielona. I chociaż nie serwują tu już najlepszych lodów mango pod kopiastą pierzynką bitej śmietany, to miejsce ma duży potencjał i warto się skusić na małe co nieco. Menu jest bardzo różnorodne, a miejscami nawet dość wymyślne. Ja dałam się oczarować pyszną sałatką (za 10 zł naprawdę duża mieszanka sałat, szparagów i ogórków z panierowanym serkiem camembert i bagietką z masłem ziołowym) i moim ulubionym nie-czekoladowym deserem, czyli malinową pychą z ekstra porcją bitej śmietany dla wytrwałych i nie dbających o kalorie. Z zasięgniętej opinii wiem, że serwują tu też jakieś owoce morza (not my cup of tea!) i makarony (na które, ku mojemu rozczarowaniu, nie znalazłam już miejsca po treściwej sałatce). Oprócz tego gęsta czekolada w kilku smakach, kolorowe koktajle, a na święta keks i pachnący piernik.
Gwarno i wesoło
Niestety, po magicznej atmosferze tego miejsca z czasów San Remo pozostało tylko wspomnienie. Teraz zaciszna przystań przypomina raczej wesołe Campo di Fiori, i to w samo południe. Jeśli szukasz miejsca na romantyczną schadzkę lub pogawędkę z dawno nie widzianym znajomym, polecałabym raczej mniej oblężone miejsce. Wiem od jednej z przesympatycznych pań kelnerek, że istnieje możliwość rezerwacji całego lokalu w celu urządzenia w nim urodzin/imienin/szkolenia i tym podobnych, co wydaje się dość ciekawą propozycją, zważywszy na jakość serwowanych pyszności i ich całkiem przyzwoite ceny.
Give it a try
Gwoli podsumowania – Zielona jest miejscem jak najbardziej wartym polecenia, a jeśli czujesz, że nie masz czasu zapuścić się w tak odległe rejony, pójdź w moje ślady i wybierz się tam na oknie. To mój ulubiony sposób spędzania tak niespodziewanie podarowanego przez los czasu. Przy tej okazji warto też napomknąć, że do godziny 12 można tu zjeść śniadanko, do którego dostaniemy kawę zupełnie za free. I jeśli nie przeszkadzają ci tabuny co rusz przewijających się ludzi, pozwól sobie na krótką, smaczną chwilę i daj się "zazielenić".
Roma - ul. Drzewna 2
Bo Polak potrafi
Dziś gratka dla amatorów pizzy. Nie ma chyba na świecie dania tak banalnego, a jednocześnie tak powszechnie uwielbianego jak ten puszysty, drożdżowy placek z dodatkiem pomidorowego sosu, sera i obowiązkowo sporej garści oregano. Ta bardzo podstawowa wersja przywędrowała do nas z Włoch, ale my, znani z umiejętności uprzyjemniania sobie życia, wzbogaciliśmy ją o salami, pieczarki, szpinak, a właściwie to o wszystko, co można znaleźć w lodówce.
Rzym po polsku
Jak wiadomo, pizza pizzy nierówna – moją ulubioną robią na ulicy Drzewnej w malutkim, niepozornym lokaliku o co najmniej nieadekwatnej nazwie Roma. Miejsca jest rzeczywiście mało, ale pizza – znakomita. To, co urzeka mnie w niej najbardziej, to brak "boków", za którymi nie przepadam, ale też mocno pomidorowa baza, i wyraziste dodatki. Nie pamiętam żadnych nazw, bo moim ulubionym rodzajem jest kompozycja własnych smaków, do czego was również serdecznie zachęcam – bawcie się smakiem, bądźcie kapryśni i jedzcie pizzę tak, jak kochacie. Ja wybieram klasykę – kiełbasa, pieczarki i papryka, jak u mojej babci, ale od święta pozwalam sobie na pizzę z gyrosem i brokułami. Całość dopełniamy sosem czosnkowym i voilà!
Przekonaj się sam
Dobra pizza może zrekompensować wspomnianą wcześniej ciasnotę, ale brak toalety jest niedopuszczalny. Picie piwa do twojej margharity - niewskazane! Ceny są niestety dosyć wygórowane, bo za 30-centymetrową pizzę trzeba zapłacić w granicach 18 zł. Pewnym pocieszeniem może być fakt, że w tę cenę wliczone są sosy, ale to, na co trafisz - loteria. Któregoś razu jadłam tam pyszny, bardzo gęsty i bardzo czosnkowy dip, kiedy indziej – kompletnie nie przypominające sosu "coś" o konsystencji mleka. Także fifty-fifty. Mam nadzieję, że się wam poszczęści, a jeśli nie, zawsze możecie powrócić do korzeni i polać pizzę keczupem – efekt rozczulająco przywraca wspomnienia z dzieciństwa. Niezależnie od tego wszystkiego, kto pizzy w Romie nie próbował, pozbawia się doznań niezwykłych i powinien temu prędko zaradzić. Bo warto.
|
| |
Autor: Anna Nadstoga (anna.nadstoga@o2.pl)
|
|
| |
|
| |
~czytelnik 2012-01-13 21:15:59 Jakże to urocze, że bawicie się w krytyków kulinarnych, jednak byłoby bardziej profesjonalnie, gdyby ktoś sprawdzał tekst pod względem poprawności językowej jeszcze zanim pojawi się on w internecie. |
| |
~czytelnik 2012-01-13 21:15:59 Jakże to urocze, że bawicie się w krytyków kulinarnych, jednak byłoby bardziej profesjonalnie, gdyby ktoś sprawdzał tekst pod względem poprawności językowej jeszcze zanim pojawi się on w internecie.
Otóż słowa takiego jak "vuala" najprawdopodobniej nie znajdziemy w żadnym ze słowników języków obcych...
Autorce życzliwie radzę, by nie używała wyrazów w języku, którego najwidoczniej nie zna. |
| |
~uz 2012-01-14 02:47:47 pracowałem w Romie kilka dni i powiem tak: nie jedzcie sosów na miejscu. |
| |
~ciekawy 2012-01-14 07:36:36 @uz A co robią? Plują w te sosy? |
| |
~Redakcja 2012-01-14 13:38:10 Dzięki za uważne oko, pozdrawiamy! |
| |
~ja 2012-01-14 15:32:58 e tam, najlepsza pizza jest w pi! :) |
| |
~ccc 2012-02-02 23:01:36 W Romie dobra pizza to była 10-15 lat temu. To co teraz tam się dzieje to kpina z marki jaką lata temu ten lokal sobie wypracował. Jest drogo, sosy są miernej jakości a zamawiając małą pizzę dostaniem... |
| |
~ccc 2012-02-02 23:01:36 W Romie dobra pizza to była 10-15 lat temu. To co teraz tam się dzieje to kpina z marki jaką lata temu ten lokal sobie wypracował. Jest drogo, sosy są miernej jakości a zamawiając małą pizzę dostaniemy coś wielkości pizzerki. Lata temu można było zamówić rewelacyjną pizzę diavolo, która aż ociekała zajebistością. Świeże składniki, super ciasto, rewelacyjne sosy. Jako pierwsi do kartonów na wynos dawali takie plastikowe trójkąty, żeby karton się nie zgniótł i pizza się nie przyklejała. Co zostało z tego? Nic. Obsługa jest nieprzyjemna, pizza przynajmniej średnia a ceny kompletnie nieadekwatne do tego co lokal w tej chwili oferuje. Znam mnóstwo lepszych lokali, w których pizza jest dużo lepsza mimo, że jest jedynie dodatkiem do podstawowego menu... |
| |
~pizzowy potwor 2012-03-10 01:56:38 najepsza pizza jest u Benka na Drzewnej!!!! mmmm miodzio :)
|
| |
~do potwora 2012-03-10 15:59:11 ale juz chyba jej nie ma |
| |
~do potwora 2012-03-10 15:59:13 ale juz chyba jej nie ma |
| |
~hola hola 2012-03-10 16:10:26 nie ma już grubego Benka? |
Aby zobaczyć więcej komentarzy, przejdz do forum »
UZetka.pl nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy. UZetka.pl zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z netykietą.
|
| |
|
|